Zasady biblijne a Trójca – 1 Koryntian 4:6
Czy kościoły trzymają się biblijnych zasad
Czy wszystkie nauki głoszone przez współczesne kościoły mają swoje uzasadnienie w Piśmie Świętym? Odpowiedź na to pytanie warto rozpocząć od zasady, którą apostoł Paweł przypomniał w 1 Liście do Koryntian 4:6.
„Mówiąc to, miałem na myśli, bracia, mnie samego i Apollosa, ze względu na was, abyście mogli zrozumieć, że nie wolno wykraczać ponad to, co zostało napisane, […]”. (BT)
Czy kościoły trynitarne mogą z przekonaniem powiedzieć, że przestrzegają tej zasady? Czy mogą zapewnić swoich wiernych, że w nauczaniu o Bogu nie wychodzą poza granice Pisma Świętego?
Interesujące wyjaśnienie znajdujemy w przypisie do tego wersetu w Biblii Tysiąclecia (wyróżnienia nasze):
„[…] chodzi o to ażeby w nauczaniu nie popełniać pewnej przesady, polegającej na podawaniu własnych domysłów, wykraczających poza granice tego, co zostało napisane, bądź w ST (Starym Testamencie, czyli w Piśmie Świętym), bądź w jakiejś apostolskiej utrwalonej na piśmie katechezie.”
Zwróćmy uwagę na ostrzeżenie przed przedstawianiem własnych domysłów jako nauki opartej na Piśmie Świętym. Czy nie warto zastosować tej przestrogi również do nauczania o Trójcy?
Gdzie bowiem w Biblii znajdziemy stwierdzenie, że jeden Bóg istnieje w trzech równych sobie i współwiecznych osobach: Ojca, Syna i Ducha Świętego?
Takiego sformułowania nie znajdziemy w żadnym miejscu Pisma Świętego. Co więcej, w Biblii nie występuje również określenie „Trójca Święta”.
W związku z tym nasuwa się zasadnicze pytanie:
Czy wprowadzanie do nauczania o Bogu pojęcia Trójcy, wraz z przypisywanymi jej cechami, rzeczywiście wynika z Pisma Świętego? Czy może jest przykładem wykraczania poza to, co zostało napisane?
W jakiego Boga wierzysz?
Spróbuj odpowiedzieć na proste pytanie: W jakiego Boga wierzysz?
Jest jednak jeden warunek. Odpowiadając, posługuj się wyłącznie określeniami występującymi w Piśmie Świętym. Nie używaj słowa „Trójca” ani takich zwrotów jak „Bóg trójosobowy”, „w Trójcy jedyny” czy „jeden Bóg w trzech osobach”.
Czy potrafisz w ten sposób przedstawić naukę o Trójcy?
Okazuje się, że nie jest to takie proste. Dlaczego? Ponieważ Biblia nigdzie nie definiuje Boga jako trzech równych sobie i współwiecznych osób, które razem stanowią jednego Boga.
Oczywiście można odpowiedzieć: „Wierzę w Ojca, Syna i Ducha Świętego”. Takie sformułowanie jest zgodne z terminologią biblijną. Nie oznacza jednak automatycznie wiary w jednego Boga istniejącego w trzech osobach. Samo wymienienie Ojca, Syna i Ducha Świętego nie dowodzi bowiem ich równości, współwieczności ani tego, że stanowią jedną boską istotę.
A przecież właśnie te założenia są fundamentem doktryny trynitarnej!
Jeżeli chodzi o osoby nietrynitarne, to mogą podać szereg wersetów, wskazujących kogo uważają za Boga. Gdy apostoł Paweł wyjaśniał, w jakiego Boga wierzą chrześcijanie, napisał:
„Wszakże dla nas istnieje tylko jeden Bóg Ojciec, z którego pochodzi wszystko i dla którego istniejemy, i jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko istnieje” (1 Koryntian 8:6, BW).
Zwróćmy uwagę, że Paweł nie napisał: „Dla nas istnieje jeden Bóg: Ojciec, Syn i Duch Święty”. Wyraźnie wskazał natomiast na jednego Boga, którym jest Ojciec, oraz na jednego Pana, Jezusa Chrystusa.
Podobnie sam Jezus zwrócił się do Ojca słowami:
„A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga, i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś” (Jana 17:3, BW).
Dlaczego zatem, odpowiadając na pytanie o to, kim jest Bóg, nie mielibyśmy posługiwać się właśnie takimi jednoznacznymi wypowiedziami Jezusa i apostołów?
Warto również zastanowić się nad jeszcze jednym zagadnieniem.
Dlaczego żaden z pisarzy Nowego Testamentu nie podjął się wyjaśnienia nauki o jednym Bogu w trzech osobach? Przecież dla Żydów, wychowanych w wierze w jednego Boga Izraela, byłaby to zasadnicza zmiana w rozumieniu Jego natury.
Czy nie jest zastanawiające, że tak fundamentalna rzekomo prawda wiary nie została jednoznacznie wyłożona ani przez Jezusa, ani przez któregokolwiek z apostołów?
Zgubne nauki
Niewykraczanie poza to, co zostało napisane, jest dla chrześcijan niezwykle istotne również z innego powodu.
Apostołowie doskonale zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa odstępstwa od nauk Jezusa Chrystusa. Wiedzieli, że po ich odejściu pojawią się ludzie, którzy będą wprowadzać do chrześcijaństwa nauki sprzeczne z pierwotnym nauczaniem Jezusa i apostołów.
Dlatego wielokrotnie ostrzegali wierzących przed fałszywymi nauczycielami. Zachęcali natomiast do trzymania się przekazanych przez apostołów nauk.
Przeczytajmy ostrzeżenie apostoła Pawła zapisane w Dziejach Apostolskich 20:29,30 (BP):
„Zdaję sobie sprawę, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, które nie oszczędzą owczarni. Nawet wśród was znajdą się tacy, którzy będą głosili zgubne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów”
W Biblii Warszawskiej oraz Biblii Tysiąclecia znajdujemy w tym miejscu określenie „przewrotne nauki”.
Podobne ostrzeżenie zawiera 2 Piotra 2:1 (BW):
„Lecz byli też fałszywi prorocy między ludem, jak i wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzać będą zgubne nauki i zapierać się Pana, który ich odkupił, sprowadzając na się rychłą zgubę”
Zwróćmy uwagę, że apostołowie ostrzegali nie tylko przed ludźmi odrzucającymi chrześcijaństwo, ale również przed tymi, którzy pod pozorem nauczania prawdy mieli wprowadzać do niego błędne poglądy.
Jak zatem rozpoznać takie nauki? Czy nie należałoby przede wszystkim sprawdzić, czy rzeczywiście wynikają z Pisma Świętego, czy też opierają się na ludzkich przypuszczeniach, filozoficznych rozważaniach i interpretacjach wykraczających poza to, co zostało napisane?
W naszym przekonaniu właśnie do tej drugiej kategorii należy domniemana nauka o jednym Bogu w trzech osobach.
Strzeż tego, co ci powierzono
Z przytoczonych wcześniej wersetów wynika, że apostołowie byli świadomi niebezpieczeństwa odstępstwa od prawdziwych i zdrowych nauk Jezusa Chrystusa. Dlatego zachęcali chrześcijan, aby wiernie trzymali się tego, czego zostali nauczeni, i nie ulegali nowym, sprzecznym z Ewangelią poglądom.
W 1 Tymoteusza 6:20,21 (BW) apostoł Paweł napisał:
„Tymoteuszu! Strzeż tego, co ci powierzono, unikaj pospolitej, pustej mowy i sprzecznych twierdzeń, błędnej, rzekomej nauki, do której niejeden przystał i od wiary odpadł […]”
Zwróćmy uwagę na słowa „strzeż tego, co ci powierzono”. Paweł nie zachęcał Tymoteusza do tworzenia nowych definicji wiary ani do uzupełniania nauk Jezusa filozoficznymi rozważaniami. Przeciwnie, nakazywał mu chronić to, co już zostało przekazane.
Czy zatem późniejsza nauka o Trójcy Świętej nie powinna zostać poddana właśnie takiej ocenie? Czy nie zawiera ona twierdzeń, które wydają się ze sobą sprzeczne? Przyjrzyjmy się samej definicji Trójcy:
„Ojciec jest Bogiem, Syn jest Bogiem, Duch Święty jest Bogiem. Mimo to nie ma trzech Bogów, tylko jeden jest Bóg”.
Jak pogodzić te stwierdzenia? Jeżeli Ojciec jest Bogiem, Syn jest Bogiem i Duch Święty jest Bogiem, to jak można twierdzić, że jest jeden Bóg?
Zwolennicy Trójcy wyjaśniają, że chodzi o trzy odrębne osoby posiadające jedną boską naturę. Problem w tym, że takiego wyjaśnienia nie znajdziemy w nauczaniu Jezusa ani w listach apostołów. Jest to późniejsza definicja teologiczna, posługująca się pojęciami, których Biblia nie używa.
Co więcej, trudności ze zrozumieniem tej doktryny przyznają sami teologowie. W Małym słowniku teologicznym (tłum. T. Mieszkowski, P. Pachciarek) czytamy:
„Trójca nie byłaby znana człowiekowi, gdyby nie została mu objawiona, a nawet po jej objawieniu pozostaje dla stworzonego rozumu niepojęta w swej naturze”
Zastanówmy się nad tym stwierdzeniem. Skoro nauka o Trójcy miała zostać objawiona, to gdzie w Piśmie Świętym znajdujemy jej jednoznaczne objawienie? Dlaczego Jezus, wyjaśniając, kim jest jedyny prawdziwy Bóg, wskazał na Ojca (Jana 17:3), zamiast przedstawić Boga jako trzy osoby?
Oczywiście nie wszystko, co dotyczy Boga, musi być w pełni zrozumiałe dla człowieka. Jednak czym innym jest uznanie ograniczeń ludzkiego rozumu, a czym innym przyjmowanie za obowiązującą prawdę wiary twierdzeń, których nie można jednoznacznie wykazać z Pisma Świętego.
Czy powoływanie się na niepojętą tajemnicę Trójcy nie staje się w takim przypadku sposobem na uniknięcie odpowiedzi na podstawowe pytania?
Berejczycy przykładem dla chrześcijan
W jaki sposób możemy sprawdzić, czy nauki głoszone przez różne kościoły i wyznania są prawdziwe, czy fałszywe?
Jedynym wiarygodnym wyznacznikiem prawdy dotyczącej Boga i Jego zamierzeń powinno być Słowo Boże — Biblia!
Dobry przykład pod tym względem dali nam Berejczycy, o których czytamy w Dziejach Apostolskich 17:11 (BT):
„Ci byli szlachetniejsi od Tesaloniczan, przyjęli naukę z całą gorliwością i codziennie badali Pisma, czy istotnie tak jest.”
W Biblii Warszawsko-Praskiej podkreślono, że badali Pismo, pragnąc znaleźć potwierdzenie dla słów apostołów.
Zwróćmy uwagę na niezwykle istotny szczegół. Berejczycy nie odrzucili nauczania Pawła, ale też nie przyjęli go bezkrytycznie. Sprawdzali w Piśmie Świętym, czy to, co głosił apostoł, rzeczywiście znajduje w nim potwierdzenie.
Czy nie powinni być wzorem dla współczesnych chrześcijan?
Skoro Berejczycy sprawdzali nawet nauczanie apostoła Pawła, to tym bardziej powinniśmy badać nauki głoszone przez dzisiejsze kościoły i ich duchownych. Nie wystarczy przecież, że jakąś doktrynę uznaje większość chrześcijan albo że została zatwierdzona przez sobory.
Najważniejsze pytanie brzmi: czy rzeczywiście naucza o niej Pismo Święte?
Zastanówmy się zatem, co by się stało, gdyby ktoś przedstawił Berejczykom naukę o jednym Bogu w trzech równych sobie i współwiecznych osobach.
Czy znaleźliby jej potwierdzenie w „Pismach Hebrajskich”, które wówczas badali? Czy mogliby wskazać choćby jeden fragment jednoznacznie przedstawiający Boga Izraela jako trzy osoby?
Naszym zdaniem nie mieliby ku temu żadnych podstaw. Stary Testament wielokrotnie podkreślają, że jest tylko jeden Bóg. Nigdzie jednak nie przedstawiają Go w sposób odpowiadający późniejszej definicji Trójcy.
Warto przy tym pamiętać, że doktryna trynitarna w znanej nam dzisiaj postaci nie została sformułowana w czasach apostolskich. Jej terminologia i założenia rozwijały się stopniowo w kolejnych stuleciach. Już pod koniec II wieku pojawiło się greckie określenie trias, a w III wieku łacińskie „Trinitas”. Jednak pełniejsze sformułowanie tej doktryny nastąpiło dopiero podczas późniejszych sporów teologicznych i soborów IV wieku.
Czy taki rozwój nauki o Bogu można pogodzić z zasadą, aby nie wykraczać ponad to, co zostało napisane?
Czy nie powinniśmy raczej postępować tak jak Berejczycy i każdą doktrynę — również naukę o Trójcy — konfrontować z tym, czego rzeczywiście uczy Pismo Święte?
Pozabiblijne argumenty górą
Dlatego niektóre kościoły trynitarne, uzasadniając swoje doktryny, odwołują się nie tylko do Pisma Świętego, lecz również do tradycji i autorytetu Kościoła. W ten sposób próbują uzasadnić prawo do formułowania nauk, których nie znajdziemy wprost w Biblii.
Przykładem jest powoływanie się na tzw. sukcesję apostolską oraz przekonanie, że Kościół, jako kontynuator nauczania apostołów, ma prawo rozwijać doktryny wiary. Powstaje jednak pytanie: czy takie podejście nie prowadzi do wykraczania poza to, co zostało napisane, i nie stoi w sprzeczności z zasadą „Sola Scriptura” — tylko Pismo?
Czy powoływanie się na autorytet Kościoła może usprawiedliwiać wprowadzanie do chrześcijaństwa nauk, których Jezus i apostołowie nie przedstawili wprost?
Warto w tym kontekście zapoznać się z poniższą wypowiedzią zamieszczoną w książce Stanisława Dąbrowskiego Odnowa postaw duchowych i etycznych z 1985 roku.
Poniżej przedstawiamy skan fragmentu tej publikacji wraz ze źródłami wskazanymi w przypisach. Uwaga: W książce błędnie podano numer czasopisma „Ateneum Kapłańskie” jako 319. Prawidłowy numer to 310.
Kardynał Stefan Wyszyński — Ateneum Kapłańskie 310/1960, s.165 oraz fragment „Rota Romana” (Zobacz skan z tego Ateneum 310)
Nic dodać, nic ująć. Jeżeli kapłani mają taką władzę, to tekst Pisma Świętego nie jest dla nich najwyższym autorytetem. Zwróćmy uwagę na jeszcze jeden cytat:
Gdzie podziało się 2 przykazanie?
Aby pokazać, że nauka o Trójcy nie jest jedynym takim przykładem, warto przyjrzeć się jeszcze innej kwestii — sposobowi przedstawiania Dziesięciu Przykazań.
Zachęcamy do przeczytania ich pełnej treści w Księdze Wyjścia 20:1–17 i porównania z wersją znaną z katolickich katechizmów czy książeczek do nabożeństwa.
Wiele osób może być zaskoczonych, że katechizmowa wersja Dziesięciu Przykazań różni się od ich biblijnego brzmienia.
W popularnej wersji katechizmowej nie znajdziemy bowiem osobnego przykazania zakazującego sporządzania wizerunków i oddawania im czci. Tymczasem w Księdze Wyjścia 20:4,5 (BW) czytamy:
„Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył […]”
Czy znajdziemy te słowa w popularnej, skróconej wersji Dziesięciu Przykazań? Jak łatwo zauważyć, zostały one pominięte.
Kościół katolicki wyjaśnia, że zakaz ten mieści się w pierwszym przykazaniu. Natomiast ostatnie przykazanie, dotyczące pożądania, zostało podzielone na dwa odrębne. W ten sposób zachowano liczbę dziesięciu przykazań, zmieniając jednak sposób ich numerowania i przedstawiania.
Dlaczego jednak w powszechnie nauczanej wersji Dekalogu pominięto tak wyraźne ostrzeżenie przed wykonywaniem wizerunków i oddawaniem im czci?
Czy przeciętny wierny, znający Dziesięć Przykazań wyłącznie z katechizmowej formuły, zdaje sobie sprawę, że w Biblii znajduje się również taki zakaz?
Warto w tym kontekście przytoczyć fragment katolickiej publikacji Metodyka Katolickiej Nauki Religii, Praktyczne wskazówki dla katechetów, pod redakcją ks. Franciszka Spirago, w tłumaczeniu ks. dr Wojciecha Galanta.
Na 179 stronie autorzy nie tylko omawiają różnice między biblijnym tekstem Dekalogu a jego katechizmową wersją, ale również wprost przyznają, że Kościół wprowadził w jego podziale i sformułowaniu określone zmiany.
Co istotne, publikacja posiada kościelne imprimatur. Poniżej zamieszczamy skan odpowiedniego fragmentu, aby każdy mógł sam zapoznać się z jego treścią.
Kościół wprowadził zmiany
Czy zwróciłeś uwagę na słowa pochodzące z przytoczonej powyżej katolickiej publikacji?
„Nasza formuła 10 przykazań Bożych nie zupełnie zgadza się z brzmieniem 10 przykazań Bożych u żydów, gdyż Kościół wprowadził niektóre zmiany w duchu chrześcijańskim”.
Zastanawiające jest, że autorzy sami przyznają, iż Kościół wprowadził zmiany w sposobie przedstawiania Dziesięciu Przykazań.
Czy człowiek ma prawo poprawiać to, co ustanowił sam Bóg? Czy nie należałoby raczej zastosować zasadę z 1 do Koryntian 4:6 i „nie wykraczać ponad to, co zostało napisane”?
Jeszcze bardziej zaskakuje uzasadnienie podziału ostatniego przykazania. W cytowanej publikacji czytamy:
„[…] rozdzielono na 2 osobne przykazania, ażeby podnieść szacunek dla kobiety.”
Czy rzeczywiście takie wyjaśnienie jest przekonujące? Można odnieść wrażenie, jakoby pierwotne brzmienie Dekalogu nie zapewniało kobiecie należytego szacunku i dopiero Kościół musiał ten problem naprawić.
Czyżby więc Bóg, ustanawiając swoje przykazania, nie zadbał dostatecznie o godność kobiety? Co o tym sądzisz?
Prawda jest taka, że usuwając drugie przykazanie o zakazie kultu wizerunków, zostało 9 i ostatnie przykazanie musiano podzielić, żeby zachować liczbę 10. Nie zważano przy tym nawet na to, że po rozdzieleniu ostatniego przykazania jego końcowa część, pozbawiona słów „nie pożądaj”, traci samodzielny sens. Jak można bowiem przestrzegać przykazania: „Ani żadnej rzeczy, która jego jest”?
Czy zatem rzeczywistym powodem pominięcia drugiego przykazania w popularnej wersji Dekalogu nie była chęć ukrycia niewygodnego zakazu, który stał w sprzeczności z propagowanym kultem wizerunków? Trudno przecież nie dostrzec, jak bardzo niewygodne dla takich praktyk są słowa samego Boga: „Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej […] Nie będziesz się im kłaniał”. Czy nie łatwiej było pominąć ten zakaz w nauczanej wiernych formule, niż tłumaczyć, dlaczego praktyki kościelne wydają się z nim sprzeczne?
Kolejnym przykładem jest kwestia święcenia dnia odpoczynku. W cytowanej publikacji autorzy stwierdzają:
„Przykazanie święcenia sabatu zmieniono na przykazanie święcenia niedzieli”.
Tymczasem w Księdze Wyjścia 20:8–10 Bóg wyraźnie wskazał na siódmy dzień tygodnia, czyli sabat.
Jak widzimy, nauka o Trójcy nie jest jedynym zagadnieniem, przy którym pojawia się problem relacji między Pismem Świętym a późniejszą tradycją kościelną.
Owoce trynitaryzmu
Takie właśnie są konsekwencje nieprzestrzegania zasady z 1 do Koryntian 4:6, aby nie wykraczać ponad to, co zostało napisane. Gdy ludzkie interpretacje i tradycje zaczynają odgrywać większą rolę niż Słowo Boże, łatwo zatracić pierwotny sens nauk Jezusa i apostołów.
Pismo Święte wyraźnie przestrzega przed dodawaniem czegokolwiek do objawionego Słowa Bożego. W Objawieniu 22:18 (BT) czytamy:
„Ja świadczę każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi: jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze”.
Czy ostrzeżenie przed dodawaniem czegoś do Słowa Bożego dotyczy wyłącznie Księgi Objawienia? Bezpośrednio odnosi się ono do proroctw tej księgi, jednak podobną zasadę znajdujemy również w innych fragmentach Biblii.
W Księdze Powtórzonego Prawa 4:2 (BW) czytamy:
„Niczego nie dodacie do tego, co ja wam nakazuję, i niczego z tego nie ujmiecie, przestrzegając przykazań Pana, waszego Boga, które ja wam nakazuję”.
Czy zatem chrześcijanie nie powinni zachować szczególnej ostrożności wobec nauk, których Jezus i apostołowie nigdy wprost nie głosili?
Wróćmy na koniec do zasadniczego tematu artykułu.
Doktryna o jednym Bogu w trzech równych sobie i współwiecznych osobach nie została nigdzie jednoznacznie przedstawiona w Piśmie Świętym. Nie znajdziemy takiej definicji ani w nauczaniu Jezusa, ani w listach apostołów. Zamiast tego otrzymujemy jasne wypowiedzi wskazujące na Ojca jako jedynego prawdziwego Boga.
Dlatego jako chrześcijanie odrzucamy naukę o Trójcy, uznając ją za późniejszą konstrukcję teologiczną, która nie znajduje wystarczającego uzasadnienia w Słowie Bożym.
Co szczególnie zastanawiające, nawet protestantyzm, który uczynił zasadę Sola Scriptura — tylko Pismo jednym z fundamentów reformacji, zachował doktrynę trynitarną. Czy nie jest to pewna niekonsekwencja? Dlaczego nauka o naturze Boga, której nie przedstawiono wprost w Biblii, nadal uznawana jest za podstawowy warunek prawowierności?
Cieszy nas jednak to, że coraz więcej osób podejmuje samodzielne badanie Pisma Świętego i dostrzega prostotę biblijnego nauczania o jednym Bogu.
Możemy przecież bez żadnych dodatkowych definicji teologicznych powtórzyć za apostołem Pawłem słowa z Efezjan 4:6 (BW):
„Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który jest ponad wszystkimi, przez wszystkich i we wszystkich.”
Czy nie takiej właśnie wiary powinniśmy strzec — wiary opartej na tym, czego rzeczywiście nauczał Jezus i jego apostołowie?
Zachęcamy również do zapoznania się z artykułem „Dlaczego dogmat o Trójcy szkodzi”, w którym szerzej omawiamy konsekwencje przyjęcia tej doktryny.
Artykuł uaktualniono 14.10.2026 r.
Udany artykuł, warty przeczytania i poznania, jak i zachęcenia innych do przeczytania i zrozumienia, podanych w nim wywodów. W nim idzie o pokazanie, jak m.in w katolicyzmie odstąpiono „od tego co napisane” w przypadku dziesięciu przykazań. Tam przekręcono przykazania na własny użytek, wbrew tekstowi, tych przykazań, poprzez usunięcie jednego z nich, i rozbiciu jednego na dwa. „…nie wolno wykraczać ponad to, co zostało napisane”, jest wyjaśniane na kilka sposobów. Dosłownie czytamy:”nic ponad to, co zostało napisane”. Z zasady to stwierdzenie… Czytaj więcej »
Dlaczego nauczają, że w Jana 1:1 wszędzie gdzie jest wyraz „Bóg” odnosi się do Jezusa?
Nadal nie mogłem uzyskać nigdzie odpowiedzi w internecie, kim jest Bóg w Jana 1:1???
Nie mamy imienia Bożego w Jana 1:1. Więc skąd mamy wiedzieć, o jakiego Boga chodzi? Może Allaha? A któż tam wie, nie zdziwiłbym się. Każdy ma własnego Boga, i nie wiadomo, o jakiego Boga chodzi. Może o Trójcę?
Nie można bluźnić przeciw duchowi św.
A czy można bluźnić Bogu? Jezus nie wspomniał tutaj o bluźnieniu Bogu.
„Kto by jednak zbluźnił przeciwko Duchowi Świętemu, nie dostąpi odpuszczenia na wieki, ale będzie winien grzechu wiekuistego.”
Mk 3, 29
To są słowa Jezusa, w których mówi o kimś, kogo nazywa Duchem świętym.
Zatem czy na pewno Biblia nie naucza o Trójcy?
Również jestem zdania, że nauczanie o Trójcy wykracza poza zasady znajdujące się w Biblii. Całe nauczanie o Bogu w trzech osobach opiera sie nie o teksty biblijne lecz ludzkie filozofie.