Wypowiedzi Jezusa przeczą istnieniu Trójcy – Marka 10:18
Czy Jezus nauczał o Trójcy Świętej?
Analizując wypowiedzi Pana Jezusa, nie znajdujemy ani jednej, w której nauczałby on wprost, że jeden Bóg istnieje jako trzy współrówne osoby: Ojciec, Syn i Duch Święty.
Oczywiście można wskazywać na podobieństwa między Ojcem a Synem albo na wypowiedzi, w których Duch Święty jest przedstawiany w sposób osobowy. Nie zmienia to jednak faktu, że Jezus nigdzie nie podał definicji Boga jako Trójcy ani nie wyjaśnił swoim uczniom, że Bóg jest jedną istotą istniejącą w trzech osobach. Taka definicja Boga nie została przez Chrystusa przedstawiona wprost. W całej Biblii nie znajdziemy również trynitarnej formuły mówiącej, że jeden Bóg jest w trzech osobach.
Co więcej, wiele wypowiedzi Jezusa pokazuje jego wyraźną odrębność od Boga Ojca oraz zależność od Niego. Przyjrzyjmy się kilku takim fragmentom.
Kto jest Dobry
Zacznijmy od Marka 10:18:
„Jezus mu rzekł: Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg” (BT)
Tekst zwraca uwagę, że Jezus kieruje rozmówcę ku jednemu Bogu jako ostatecznemu źródłu dobra. Nie dodaje przy tym, że sam jest drugą osobą tego jednego Boga.
Gdyby Jezus chciał nauczać, że sam należy do wieloosobowego Boga, byłaby to bardzo dobra okazja, aby taką myśl wyjaśnić. Tymczasem jego wypowiedź naturalnie kieruje uwagę rozmówcy ku komuś innemu — ku Bogu.
Co więcej, Jezus nie mówi: „Nikt nie jest dobry, tylko Ojciec, Syn i Duch Święty”, lecz wskazuje na jednego Boga. W kontekście całego jego nauczania tym jednym Bogiem jest Ojciec, do którego Jezus się modli, którego wolę wykonuje i którego nazywa swoim Bogiem.
Trynitarne wyjaśnienie, że Jezus jedynie prowokował rozmówcę do zastanowienia się nad jego tożsamością, jest interpretacją, ale sam tekst tego nie stwierdza. Wprost czytamy natomiast, że Jezus odróżnia siebie od Tego, którego przedstawia jako jedynego w pełni dobrego w słowach „Czemu nazywasz Mnie dobrym?”.
Czy słowa te brzmią jak nauczanie o Bogu składającym się z trzech współrównych osób? Oceńmy sami.
Jezus przybył w swoim imieniu czy w imieniu Boga?
Kolejny fragment znajdujemy w Jana 5:43–44:
„Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jakże możecie wierzyć wy, którzy nawzajem od siebie przyjmujecie chwałę, a nie szukacie chwały pochodzącej od tego, który jedynie jest Bogiem?” (BW).
Jezus wyraźnie odróżnia tu siebie od Ojca, w którego imieniu przychodzi. Nie przedstawia siebie jako niezależnego źródła autorytetu, lecz jako tego, który występuje z upoważnienia Ojca.
Szczególnie mocny jest kontrast pomiędzy słowami „przyszedłem w imieniu Ojca mego” a „gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu”. Jezus sam rozróżnia więc przyjście z cudzym upoważnieniem od przyjścia we własnym imieniu. Siebie zalicza do pierwszej kategorii.
Warto też zauważyć, że w tym samym fragmencie Jezus mówi o chwale pochodzącej od Tego, „który jedynie jest Bogiem”. Naturalny tok wypowiedzi prowadzi więc od Jezusa, który przychodzi w imieniu Ojca, do Ojca jako źródła autorytetu i chwały.
Trudno w takim sposobie mówienia dostrzec naukę, że Jezus jest tym samym najwyższym Bogiem, którego reprezentuje. Znacznie bardziej naturalny jest obraz posłanego przedstawiciela Boga, który działa nie we własnym imieniu, lecz w imieniu Tego, który go posłał.
Można to jeszcze zestawić z Jana 7:16:
„Nauka moja nie jest moją, lecz tego, który mnie posłał” (BW)
oraz Jana 12:49:
„Bo Ja nie z siebie samego mówiłem, ale Ojciec, który mnie posłał, On mi rozkazał, co mam powiedzieć i co mówić” (BW)
Te wypowiedzi jeszcze mocniej pokazują tę samą zależność: Jezus nie przedstawia siebie jako ostatecznego źródła nauki, autorytetu i posłannictwa, lecz konsekwentnie wskazuje na Ojca.
Czy taki sposób mówienia naturalnie sugeruje, że Jezus jest tym samym Bogiem, w którego imieniu przychodzi? Czy raczej przedstawia go jako wysłannika, reprezentanta i wykonawcę woli Boga Ojca?
Dwóch Świadków
Jeszcze jedna interesująca wypowiedź znajduje się w Jana 8:17–18:
„Także w waszym Prawie jest napisane, że świadectwo dwóch ludzi jest prawdziwe. Oto Ja sam wydaję świadectwo o sobie samym oraz świadczy o Mnie Ojciec, który Mnie posłał” (BT).
Jezus przedstawia tutaj dwie wyraźnie odrębne strony: siebie jako posłanego oraz Ojca jako Tego, który go posłał.
Wcześniej powiedział:
„Ja nie jestem sam, lecz Ja i Ten, który Mnie posłał” (Jana 8:16, BW)
Jezus nie mówi o jednym Bogu występującym w dwóch osobach, lecz o sobie i o Ojcu, który go posłał.
Co ciekawe, wymieniając świadków swego posłannictwa, Jezus nie wskazuje tutaj Ducha Świętego jako trzeciego współrównego świadka.
Warto zwrócić uwagę również na samą logikę tego porównania. Jezus odwołuje się do zasady dwóch świadków właśnie dlatego, że on i Ojciec są dwiema odrębnymi stronami świadectwa. Gdyby Jezus był tym samym Bogiem co Ojciec w sensie jednego podmiotu boskiego, argument o dwóch świadkach traciłby swoją naturalną siłę. Świadectwo Ojca ma znaczenie właśnie dlatego, że pochodzi od kogoś innego niż Jezus — od Tego, który go posłał.
To dodatkowo podkreśla nie tylko odrębność Ojca i Syna, ale również ich różne role. Ojciec posyła i potwierdza, Syn jest posłany i otrzymuje potwierdzenie swego posłannictwa.
Syn człowieczy
Jezus bardzo często określał siebie mianem Syna Człowieczego. W Mateusza 17:9 czytamy:
„A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie” (BT).
Podobne określenie pojawia się między innymi w Mateusza 12:40, 26:24 czy Jana 9:35–37.
Tytuł ten ma szczególne znaczenie w świetle proroctwa Daniela 7:13–14:
„I widziałem w widzeniach nocnych: Oto na obłokach niebieskich przyszedł ktoś, podobny do Syna Człowieczego; doszedł do Sędziwego i stawiono go przed nim. I dano mu władzę i chwałę, i królestwo […]” (BW)
Syn Człowieczy nie jest tutaj przedstawiony jako Bóg Najwyższy. Zostaje postawiony przed Sędziwym, a następnie otrzymuje od Niego władzę, chwałę i królestwo.
Czego nauczał Jezus?
Warto więc zadać proste pytanie: jeżeli nauka o trzech współrównych osobach jednego Boga jest podstawową prawdą chrześcijaństwa, dlaczego Jezus nigdy nie przedstawił swoim uczniom takiej formuły Boga?
Jezus wielokrotnie mówił natomiast o swoim Ojcu jako o Bogu, przedstawiał siebie jako Jego Syna, posłańca i Mesjasza oraz podkreślał, że działa z Jego upoważnienia.
Nie chodzi przy tym o pomniejszanie wyjątkowej pozycji Chrystusa. Pismo przypisuje mu ogromną władzę, godność i szczególną rolę w Bożym zamierzeniu. Pytanie brzmi jednak: czy Jezus nauczał, że jest drugą osobą jednego Trójjedynego Boga?
Jeżeli istnieje wypowiedź Jezusa, w której naucza on, że jeden Bóg istnieje jako Ojciec, Syn i Duch Święty — trzy współrówne osoby — chętnie się z nią zapoznamy.
Jeżeli jednak takiej wypowiedzi nie ma, warto zastanowić się, dlaczego tak fundamentalna nauka nie została przez Jezusa wyrażona wprost.
Warto przy tym pamiętać o słowach Pawła:
„Mówiąc to, miałem na myśli, bracia, mnie samego i Apollosa ze względu na was, abyście mogli zrozumieć, że nie wolno wykraczać ponad to, co zostało napisane, […]” (1 Koryntian 4:6, BT)
Artykuł uaktualniono 26.08.2026 r.
Od ateisty. Wasze rozumowanie wydaje się logiczne, ale: Co jeśli Jezus po prostu miał ograniczoną naturę Boską gdy był tu na Ziemi, x, np. po to by poczuć się jak człowiek, by Jego cierpienie było bardziej dojmujące dla ludzi? Skoro Jezus miał naturę człowieka to znaczy (zapewne) że był zdolny do grzechu. No przecież był kuszony przez Szatana by zgrzeszyć. Szatan nie wiedział że Jezus nie jest zdolny do grzechu? Ogólnie CIEKAWE jest czy Bóg może ograniczyć swoje moce na… Czytaj więcej »