Wola Boga a wola Pana Jezusa – Jana 6:38
Czyją wolę spełnia Jezus
W Ewangelii Jana 6:38 (BW) czytamy słowa, które warto rozważyć w kontekście nauki o Trójcy Świętej:
„Zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełniać wolę swoją, lecz wolę tego, który mnie posłał” (Jana 6:38, BW).
Jezus wyraźnie rozróżnia tutaj swoją wolę od woli Tego, który Go posłał. Nie mówi, że przyszedł wykonywać wspólną wolę jednego trójosobowego Boga, lecz że nie przyszedł spełniać własnej woli, ale wolę kogoś innego — swojego Ojca.
Oczywiście teologia trynitarna odpowiada na to, odwołując się do dwóch natur Chrystusa i związanych z nimi dwóch woli. Problem w tym, że Jezus w tym miejscu nie przeciwstawia swojej „ludzkiej woli”, „woli boskiej”. Przeciwstawia swoją wolę … woli Ojca. To właśnie taki sposób wypowiadania się znajdujemy konsekwentnie również w innych fragmentach.
Podobną sytuację opisuje Łukasz w 22:42, (BW):
„Ojcze, jeśli chcesz, oddal ten kielich ode mnie; wszakże nie moja, lecz twoja wola niech się stanie” .
Trudno o bardziej bezpośrednie rozróżnienie: „moja” wola oraz „twoja” wola. Co więcej, Jezus nie tylko odróżnia te wole, ale świadomie podporządkowuje swoją wolę woli Ojca.
Nie oznacza to, że Jezus jest pozbawiony własnej woli. Wręcz przeciwnie — tekst pokazuje, że ją posiada. Rzecz w tym, że nie traktuje swojej woli jako najwyższej, lecz poddaje ją woli Boga, którego nazywa swoim Ojcem.
Przeczytajmy również Ewangelię Jana 5:30 (BW), bo jest tu wyjątkowo mocny tekst:
„Nie mogę sam z siebie nic uczynić. Jak słyszę, tak sądzę, a sąd mój jest sprawiedliwy, bo staram się pełnić nie moją wolę, lecz wolę tego, który mnie posłał”
Podobną zależność dostrzegamy w Mateusza 20:23:
„Mówi im: Kielich mój pić będziecie, ale zasiąść po prawicy mojej czy po lewicy — nie moja to rzecz, lecz Ojca mego, który da to tym, którym zostało przez niego przygotowane” (Mateusza 20:23, BW)
Tutaj różnica dotyczy już nie tylko woli, ale również zakresu kompetencji. Jezus wskazuje na sprawę, która nie należy do niego, lecz do Ojca. To Ojciec podejmuje decyzję i to przez Niego zostały przygotowane określone miejsca.
Dlaczego Jezus nie decyduje o swojej prawicy i lewicy?
Czy Pan Jezus, będąc — zgodnie z nauką o Trójcy — drugą osobą jednego Boga, mógłby stwierdzić, że kwestia zasiadania po jego prawicy lub lewicy nie należy do niego, lecz do jego Ojca jak czytamy w Mateusza 20:23?
Co istotne, wypowiedź ta dotyczy przyszłego Królestwa i pozycji zajmowanych u boku Jezusa. A jednak nawet w sprawie dotyczącej jego własnej prawicy i lewicy Jezus wskazuje na Ojca jako tego, który podejmie decyzję.
Trzeba zwrócić uwagę na bardzo prosty sens tej wypowiedzi. Jezus nie mówi: „Ja wraz z Ojcem zdecyduję” ani: „To należy do nas”. Mówi wyraźnie: „nie moja to rzecz, lecz Ojca mego”.
Powstaje więc pytanie: jak rozumieć tę wypowiedź przy założeniu, że Ojciec i Syn są równymi osobami jednego Boga, posiadającymi tę samą boską władzę?
Jeżeli decyzja dotycząca miejsc po prawicy i lewicy Jezusa należy do Ojca, to widzimy tutaj nie tylko rozróżnienie osób, ale również rozróżnienie zakresu władzy i kompetencji.
Czy rzeczywiście mamy tutaj obraz dwóch równych sobie osób jednego Boga? Czy raczej obraz Syna, któremu Ojciec przekazał władzę i królestwo, zachowując przy tym nadrzędną pozycję oraz określone prerogatywy?
Jak tłumaczą to trynitarze?
Spotkaliśmy się z dość osobliwym wyjaśnieniem tej wypowiedzi Jezusa. A mianowicie, że przed podjęciem takiej decyzji konieczna byłaby swoista „konsultacja w obrębie osób Trójcy Świętej”.
Takie tłumaczenie rodzi jednak kolejne pytania. Trynitarze podkreślają przecież, że choć osoby są trzy, Bóg jest jeden, a wszystkie trzy osoby posiadają tę samą boską naturę i są sobie równe. Dlaczego zatem Jezus nie mówi o wspólnej decyzji Boga, lecz jednoznacznie stwierdza: „nie moja to rzecz, lecz Ojca mego” (Mateusza 20:23, BW)?
Warto również zastanowić się, dlaczego w Piśmie Świętym nie znajdujemy sytuacji odwrotnej, w której Bóg Ojciec przed podjęciem swojej decyzji musiałby najpierw uzyskać zgodę Jezusa albo Ducha Świętego. Nigdzie nie czytamy, aby Ojciec mówił: „nie moja to rzecz, lecz Syna”.
W wypowiedziach Jezusa kierunek podporządkowania jest konsekwentnie taki sam. Syn podporządkowuje się Ojcu, a nie Ojciec Synowi.
Dlatego, w Ewangelii Mateusza 20:23 to właśnie Ojciec rozstrzyga, kto otrzyma określone miejsce w przyszłym Królestwie. Jezus nie przedstawia tej decyzji jako wspólnej „konsultacji” osób Trójcy, lecz wyraźnie pozostawia ją Ojcu.
Kto posyła Jezusa?
Kolejny fragment znajdujemy w Ewangelii Jana 7:28 (BT). Jezus ponownie podkreśla, że nie przyszedł na ziemię z własnej inicjatywy, lecz został posłany:
„A Jezus, ucząc w świątyni, zawołał tymi słowami: I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie” (Jana 7:28, BT).
Warto zwrócić uwagę na sam sposób wypowiedzi Jezusa. Nie mówi, że przyszedł jako jedna z osób jednego Boga realizująca wspólną decyzję Trójcy. Mówi natomiast, że nie przyszedł sam od siebie, lecz został posłany przez kogoś innego.
Jeszcze dobitniej brzmią jego słowa u Jana 12:49 (BW):
„Bo Ja nie z siebie samego mówiłem, ale Ojciec, który mnie posłał, On mi rozkazał, co mam powiedzieć i co mam mówić” (Jana 12:49, BW).
Tutaj pojawia się nie tylko motyw posłania, ale również polecenia. Jezus mówi wprost: „On mi rozkazał”.
Jeżeli Ojciec i Syn mieliby posiadać dokładnie tę samą najwyższą władzę, rodzi się pytanie: dlaczego jeden wydaje polecenie, a drugi je wykonuje? Czy pełna równość władzy rzeczywiście pasuje do relacji, w której Ojciec posyła, rozkazuje i określa treść nauczania, a Syn mówi to, co otrzymał od Ojca?
Co więcej, Jezus nie przedstawia swojej nauki jako czegoś pochodzącego z niego samego. Mówi:
„Jeśli kto chce pełnić wolę jego, ten pozna, czy ta nauka jest z Boga, czy też Ja sam mówię od siebie. Kto od siebie samego mówi, ten szuka własnej chwały; ale kto szuka chwały tego, który go posłał, ten jest szczery i nie ma w nim nieprawości” (Jana 7:17–18, BW).
W tym fragmencie Jezus wyraźnie odróżnia Boga, od którego pochodzi nauka, od siebie jako posłanego. Nie szuka własnej chwały, lecz chwały Tego, który Go posłał.
Wszystkie te wypowiedzi tworzą bardzo spójny obraz: Ojciec posyła, Ojciec wydaje polecenia, Ojciec przekazuje naukę, a Syn wiernie ją wykonuje i przekazuje dalej.
Dlatego dobrze pasują tu słowa Pawła: „[…] głową Chrystusa Bóg” (1 Koryntian 11:3, BW).
Co istotne, Paweł pisał te słowa już po wywyższeniu Jezusa. Nie opisuje więc jedynie jego ziemskiego uniżenia, ale relację istniejącą także po jego powrocie do nieba.
Warto więc postawić pytanie: czy bardziej naturalne jest rozumienie tych tekstów w ramach teorii o trzech współrównych osobach jednego Boga, czy raczej jako świadectwa rzeczywistego podporządkowania Syna Temu, który go posłał i któremu jest posłuszny?
Zaktualizowano 10.08.2026 r.
W przypadku podanego wersetu J 6:38 czytamy o celu zstąpienia yios syna na ziemię. I jest nim spełnienie nie własnej woli, tylko woli, tego, który go posłał na ziemię. Tak naprawdę mamy tu użyte greckie słowo „thelema” w odniesieniu do yios. Ponad to J 5:30, i Łuk.22:42 I użyte tu greckie słowo odnosi się do przedmiotu chcenia. Do tego, co kto chce [jaka jest jego wola]. I w przypadku podanych wersetów chceniem [tzn chęcią] syna, jest wykonanie woli ojca. Jego… Czytaj więcej »