Duch, dusza i ciało a trójca
Duch, dusza i ciało a kwestia „Trójcy”
W 1 Tesaloniczan 5:23 (BW) czytamy:
„A sam Bóg pokoju niechaj was w zupełności poświęci, a cały duch wasz i dusza, i ciało niech będą zachowane bez nagany na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa.”
W związku z tym wersetem, czasami można spotkać się z taką argumentacją trynitarzy:
Zgodnie z „definicją biblijną” podaną w 1 Tesaloniczan 5:23, człowiek składa się z trzech „składowych elementów”. Ponieważ człowiek został stworzony na „obraz i podobieństwo” Boga, to musi oznaczać, że Bóg jest „Trójjedyny”.
Czy rzeczywiście można taki wniosek z tego wersetu wyciągnąć?
Uważamy, że taka argumentacja jest nieuprawniona i wysoce naciągnięta pod głoszoną doktrynę o „troistym” Bogu. Dlatego, „wywołani do tablicy” również komentarzami niektórych naszych czytelników, omówimy ten werset w tym artykule.
Zacznijmy od tego, że szukanie takiego typu podobieństw między Bogiem (osobą duchową) a człowiekiem (osobą materialną) jest całkowicie pozbawione sensu.
Bóg, będąc z natury duchem, jest nieporównywalny z materialnym człowiekiem, którego stworzył. W świetle nauczania biblijnego podobieństwo człowieka do Boga polega na umiejętności kierowania się: rozumem, wolną wolą oraz takimi przymiotami jak miłość, mądrość czy sprawiedliwość. Nie chodzi zatem o doszukiwanie się, jakichś podobieństw w „konstrukcji” czy rzekomych „składowych”!
Nawet gdyby przyjąć teorie „Trójcy”, że Bóg „składa się” z trzech osób, to ma się to nijak do omawianego przykładu. Duch, dusza i ciało nie są przecież osobami … nas tworzącymi.
Czy człowiek składa się z trzech części?
Traktowanie tekstu z Listu 1 do Tesaloniczan 5:23 jako sztywnej definicji „składowych części człowieka”, jest tu poważnym nadużyciem. Kontekst omawianego wersetu nie wskazuje bowiem, na nauczanie dotyczące tego, z czego „składa się” człowiek. Trzeba przy tym wspomnieć, że inne fragmenty nie potwierdzają tezy o trzech częściach „składowych” człowieka. Pokazuje to, że werset został wyrwany z kontekstu nauczania biblijnego i zmanipulowany pod głoszoną tezę.
Dla przykładu, w Rodzaju 2:7 (BW) mamy podaną zupełnie inne „składowe” człowieka.
„Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą.”
Mamy tu informację, że człowiek to „proch ziemi” ożywiony tchnieniem Boga. A co z duszą? Bóg nie daje człowiekowi dodatkowo trzeciego składnika (duszy), ale człowiek w wyniku działania Boga staje się duszą! Mamy zatem podane w Rodzaju tylko dwie rzekome „części” człowieka.
Czy opierając się o ten werset, rozsądnie byłoby twierdzić, że skoro jest taki opis, to Bóg musi składać się z dwóch osób? Czyż trynitarze nie kierują się dokładnie taką „logiką”, argumentując na podstawie 1 Listu do Tesaloniczan 5:23, „troistość” Boga?
Tworzenie takich „sztywnych definicji” czy dogmatów na podstawie jednego wersetu biblijnego z pominięciem szeregu innych (niewygodnych i niepasujących do z góry powziętego założenia), nie jest rozsądnym i szczerym działaniem ze strony trynitarzy.
W Piśmie Świętym znajdziemy opisy, na podstawie których moglibyśmy tworzyć zupełnie inne definicje podziału człowieka na składowe części, gdzie liczba „składowych” byłaby inna niż trzy. Zobaczmy dla przykładu Łukasza 10:27 (BW).
„A ten, odpowiadając, rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej, a bliźniego swego, jak siebie samego.”
Wymieniono tu takie „składowe” jak serce czy umysł (zobacz również Jeremiasza 17:10 czy Apokalipsy 2:23).
Gdyby ktoś chciał tworzyć takie sztywne definicje „składowych człowieka”, to mógłby dodać takie elementy jak „serce” czy „nerki”, ale wówczas też nie uda się utrzymać liczby na poziomie, „trzy” tylko cztery. Czy nie jest tak, że trynitarze koncentrują się na wersetach z trzema elementami, gdyż pasują one do z góry założonej tezy?
Biblijna „układanka” musi być spójna
Bóg objawia nam prawdę o Sobie i swoim dziele Stwórczym (a więc też o nas samych), w bardzo wielu biblijnych opisach, które się uzupełniają. Można przyrównać to do szeregu puzzli, które czytając Biblię, poznajemy i układamy w całość, która w danych tematach zazębia się w innych księgach biblijnych i tworzy jeden obraz.
Tworzenie dogmatu na podstawie jednego elementu takiej układanki prowadzi do wypaczenia tego obrazu.
Trynitarze z całej układanki wersetów, chcą wybrać tylko te elementy, które wydają się im pasować do głoszonej trynitarnej koncepcji. Resztę z tych puzzli, świadomie pomijają lub „opiłowują ich kształty” (zmieniają kontekst). Nie chodzi im o to, by dany „element” pasował do biblijnego obrazu, ale do obrazu, który sami tworzą. Takie „układanie” puzzli, nie pozwoli nam niestety nigdy ujrzeć prawdziwego przesłania.
Podsumowanie
Uważamy, że nie ma w omawianym wersecie sztywnej definicji uczącej nas „z jakich części” składa się człowiek! Patrząc na kontekst, uwypuklono w nim nasze człowieczeństwo oraz wpływ np. Słowa Bożego na każdy element naszego jestestwa. Podkreślono potrzebę zaangażowania się w wielbienie Boga, czy też przygotowania na powtórne przyjście Pana Jezusa, każdej cząstki naszego „JA” z uwypukleniem potrzeby działania całym sobą, a nie połowicznego czy częściowego.
Werset z 1 Listu do Tesaloniczan 5:23 nie ma nic wspólnego z trynitarnym obrazem Boga. Obrazem wykreowanym przez zwolenników doktryny o „Trójcy Świętej”.
W opracowaniu pt. „Człowiek jako istota osobowa w świetle antropologii biblijnej” (2004), ks. Stanisław Ormanty TChr. zauważa:
„Prawie we wszystkich księgach Starego Testamentu ukazany jest człowiek jako nierozdzielna całość psychofizyczna. Należy więc wykluczyć z antropologii biblijnej trychotomię. W myśleniu biblijnym ciało, dusza i duch tworzą holistyczną, przenikająca się wzajemnie całość. Bliżej oznacza to, iż ciało, dusza i duch człowieka to biegunowa, komplementarna i organiczna jedność.”
Próba trynitarnego wykorzystania myśli z 1 Listu do Tesaloniczan 5:23 jest kolejnym dowodem na brak biblijnych przesłanek potwierdzających definicję atanazjańskiego wyznania wiary. Desperackie działania trynitarzy, prowadzą jedynie do zmiany kontekstu omawianego wersetu. Zamiast pomagać w zrozumieniu Pisma Świętego, zostaje ono jeszcze bardziej zagmatwane. Wszystko po to, aby znaleźć cokolwiek, dającego, chociażby poszlakę dla wiary w Trójcę Świętą.
Jednym z podstawowych dowodów przeczących temu, że theos jest „potrójny” jest prawda, [ o czym pisałem w innych miejscach], że jest „mons” i „heis”. I jeśli prawdą jest, że theos jest „monos” i jest „heis”. Oznacza to, że jest jedyny [monos] z naciskiem na jedyność w stosunku do innych. A heis podkreśla jego wewnętrzną jedność i prostotę. I m.in w Gal 3:20 czytamy: „Lecz pośrednik nie jest pośrednikiem dla jednego, theos zaś jest jeden”., czy „nie ma pośrednika, gdzie chodzi… Czytaj więcej »
Przy tym temacie, warto też, przeczytać i przemyśleć HEBRAJCZYKÓW 4 : 12. W wypowiedzi tam zawartej, podkreślono, że z „całości ” jaką stanowi człowiek („istota żywa” , 'dusza”) można niejako poruszyć, czy wyodrębnić szereg „części składowych ” (wcale nie trzy!). Gdyby ktoś chciał traktować ten werset jako definicję „składowych człowieka ” to musiałby uwzględnić zupełnie inne elementy niż te opisane w 1 Tesaloniczan 5 : 23. Podobnie jest w wypowiedzi z Łukasza 10 : 27. Trynitarze, zupelnie pomijają jednak te… Czytaj więcej »
Tak naprawdę dobrze, że podejmujecie rękawicę nawet z tak prozaicznym argumentem. W istocie na uwagę zasługuję wasze spostrzeżenie, że: „argumentacja ta jest nieuprawniona i wysoce naciągana”. Tyle tylko, że nawet „Al” zauważa, że „porównanie theos do ducha, duszy i ciała nie jest dosłownym odzwierciedleniem jego natury”. Jest symbolicznym wyjaśnieniem złożoności jego istoty. Jak i to, że porównanie to ma na celu pokazać, że theos jest nie tylko transcendentny, ale i obecny. I jest to „próba oddania jego złożonej natury za… Czytaj więcej »